Nie kończą się perypetie z oświadczeniami majątkowymi samorządowców
Czy członkowie władz Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska powinni złożyć oświadczenia majątkowe? A jeśli tak – to dlaczego tego nie zrobili? Od czwartku zastanawiał się nad tym samorząd wojewódzki.
W piątek samorząd odpowiedział: członkowie władz WFOŚ nie muszą składać oświadczeń, bo Fundusz nie jest jednostką podległą samorządowi, lecz niezależnym podmiotem prawnym. Tę wiadomość ogłosił w sejmiku członek zarządu województwa Piotr Borys.
Pytało “Słowo”, pytali radni…
O wątpliwościach w sprawie oświadczeń “Słowo” dowiedziało się w czwartek. WFOŚ pośrednio podlega samorządowi wojewódzkiemu – sejmik wyznacza pięciu z dziewięciu członków rady nadzorczej Funduszu. A przecież szefowie wszystkich jednostek organizacyjnych samorządu wojewódzkiego mają obowiązek składania oświadczeń majątkowych, podobnie zresztą jak radni sejmiku czy członkowie zarządu województwa. Wszystkie te osoby złożyły deklaracje w wymaganym terminie – do 30 maja.
Tymczasem takich oświadczeń nie złożyli członkowie rady nadzorczej i zarządu WFOŚ. Wyjątkiem jest kilkoro radnych sejmiku, którzy zasiadali lub zasiadają w radzie nadzorczej Funduszu. Ale oni złożyli oświadczenia jako radni. Mógł być z tego spory problem, bo gdyby okazało się, że członkowie władz WFOŚ musieli złożyć oświadczenia majątkowe, a tego nie zrobili – należałoby ich odwołać. Szybki
Szybki Hosting . W czwartek poprosiliśmy o opinię Piotra Borysa. Skonsultował się z prezesem WFOŚ Januszem Stanisławskim i odpowiedział nam, że członkowie władz Funduszu nie muszą składać oświadczeń.
Tej pewności nie miał wówczas Lech Poprawski, przewodniczący rady nadzorczej WFOŚ. – Muszę rozpoznać tę sprawę od strony prawnej – powiedział nam w czwartek. – Może dla bezpieczeństwa trzeba będzie złożyć takie oświadczenia.
Z tą myślą Poprawski poszedł na czwartkowe obrady rady nadzorczej. Wspomniał tam o problemie. Ale i jemu prezes Stanisławski powiedział, że władze WFOŚ nie muszą składać oświadczeń. Dlatego Poprawski nie będzie domagał się od rady, by oświadczenia złożyła.
Wczoraj to samo pytanie zadał w sejmiku radny LPR Artur Paprota. I właśnie wtedy Piotr Borys ogłosił, że WFOŚ nie jest jednostką samorządową.
Kurzawa narzeka na skarbówkę
Nie kończy się za to epopeja już złożonych oświadczeń majątkowych. Kilka miesięcy temu za ich weryfikację wzięły się urzędy skarbowe. Wczoraj przewodniczący sejmiku Jarosław Kurzawa poinformował radnych o problemach, jakie z tego wyniknęły. Zarzucił urzędom skarbowym liczne błędy przy odsyłaniu dokumentów sejmikowi.
I tak np. Kurzawa dostał cały pakiet gminnych oświadczeń majątkowych – choć te papiery powinny trafić do gmin. Były przypadki, że urzędy skarbowe żądały uzupełnienia oświadczeń o PIT-y – a przecież to te urzędy je przechowują. Jeden urząd opatrzył odesłaną dokumentację klauzulą “tajemnica skarbowa”, co powoduje, że Kurzawa nie może publicznie omówić takich papierów (powinien mieć taką możliwość).
- Będę musiał wystąpić do ministra finansów, by przyjrzał się całej procedurze związanej z oświadczeniami majątkowymi – zapowiedział wczoraj Kurzawa w rozmowie ze “Słowem”.
Oświadczenia bez kryteriów
Kilka lat temu ujawnianie majątków przez osoby piastujące funkcje publiczne stało się polityczną modą. Kto tylko mógł, pokazywał czego się w życiu dorobił i co ma. W ślad za tym poszły odpowiednie regulacje prawne. Wpierw do ujawniania i publikowania oświadczeń majątkowych zostali zobowiązani parlamentarzyści. Od maja tego roku w internecie publikowane są oświadczenia samorządowców.
Szybko jednak okazało się, że idea przejrzystości majątków osób publicznych często stawała się urzędową fikcją. Nie ma jasnych kryteriów dotyczących tego, co właściwie powinno znaleźć się w oświadczeniach. Zadziwiająco niskie okazywały się deklarowane wyceny domów, czy gruntów. Nikt do końca nie wiedział, jak wypełniać oświadczenia. Gdy w tym roku po raz pierwszy swoje oświadczenia ujawnili radni samorządu Dolnego Śląska, okazało się, że tylko jedna trzecia była wypełniona prawidłowo.
Autor artykułu: Łukasz Medeksza